Najaktywniejsi





Statystyki



Polecamy

Opisy GG

?mieszne,   Chuck,   Cytaty,   Erotyczne,   Frag. piosenek,   Freestyle,   Graficzne,   Inspiruj?ce,   Mi?o?? Szcz??liwa,   Mi?o?? Zraniona,   Mi?osne nieposortowane,   Obcoj?zyczne,   Okoliczno?ciowe,   Pesymistyczne,   Prawa Murphego,   Rymowane,   Skr?towce,   Wulgarne,  




Dowcipy


Autostopowiczka w srednim wieku usiluje zlapac okazje. Niestety, samochody nie zatrzymuja sie. Po dlugim czasie slychac pisk opon, zatrzymuje sie auto, kierowca otwiera drzwiczki i mowi:
- Niech pani wsiada, ja nie jestem z tych co biora tylko mlode i ladne...


-----

Gdy ktos ma w zyciu pecha i zmartwien kupe, moz zlamac reke podcierajac dupe.


-----

W przedziale kolejowym jada ?yd i szlachcic i rozmawiaja na rozne tematy. Kiedy w koncu rozmowa schodzi na temat interesow, szlachcic pyta:
- "Panie kupiec, niechz pan mi powie, skad wy ?ydzi macie taka dobra glowe do interesow."
?yd, ktory wlasnie je sledzia, usmiecha sie na te slowa i mowi:
- "Widzi pan, panie dziedzicu, my ?ydzi jadamy bardzo duzo ryb, i to razem z glowami. W ciele ryby, a zwlaszcza w jej glowie, znajduje sie duzo fosforu. Fosfor rozwija komorki mozgowe i sprawia, z jestesmy tak dobrzy w interesach."
Szlachcic widzi, z ?yd obzra sie sledziami, i postanawia cos zrobic, aby mu sie lepiej powodzilo w interesach. Mowi wiec do ?yda:
- "Panie kupiec, odsprzedaj mi kilka sledzi."
?yd odmawia. Szlachcic proponuje mu po piec rubli za sztuke, potem dziesiec, potem pietnascie, potem dwadziescia. Wreszcie, po dlugich targach, ?yd zgadza sie sprzedac mu dwa sledzie za piecdziesiat rubli. Szlachcic zjada je z apetytem, ale niebawem odczuwa pragnienie. Na najblizszej stacji wychodzi wiec z pociagu i idzie do bufetu, aby napic sie piwa. Po chwili wraca do przedzialu i mowi do ?yda:
- "Ale ze mnie glupiec, z zaplacilem panu tyle pieniedzy za te sledzie. Przeciez moglem poczekac do tej stacji i kupic je tutaj za trzydziesci kopiejek."
- "O widzi pan, panie dziedzicu!" - wola ?yd. - "To juz dziala!"


-----

MISTYKA FINANSÓW

GOLDBERG: Dzien dobry panu, panie Rapaport.
RAPAPORT: Jak ja pana widze u siebie, to juz o "dzien dobry" nie moz byc mowy.
GOLDBERG: Kiedy ja pana rozumiem...
RAPAPORT: Ale jak pan tu jest, to siadaj pan. Jak pan tu wszedl? Sluzaca nie powiedziala panu, z mnie nie ma w domu?
GOLDBERG: Powiedziala, moja sluzaca tez czasem mowi, z mnie nie ma, jak jestem.
RAPAPORT: Patrz pan, jak ta sluzba nauczyla sie klamac?
GOLDBERG: A jak bys pan nie byl w domu, to ona by przeciez tez powiedziala, z pana nie ma, co za roznica?!
RAPAPORT: Swoja droga!...
GOLDBERG: Panie Rapaport, pan mnie oddaje pieniadze czy nie?
RAPAPORT: Wiele jestem panu winien?
GOLDBERG: Osiemset.
RAPAPORT: ?adna sumka.
GOLDBERG: W razie pan oddaje to ladna, nawet bardzo ladna. W razie mnie nie oddaje nie jest taka ladna. Otoz ja sie pana zapytowywuje jeden z ostatnich razow: czy pan mnie oddaje moje osiemset zlotych?
RAPAPORT: Naturalnie, z oddaje.
GOLDBERG: Czy pan mi nie moz odpowiedziec po ludzku?
RAPAPORT: Przeciez mowie panu od pol roku, z nie mam pieniedzy.
GOLDBERG: To co ja mam robic?
RAPAPORT: Upominac sie!
GOLDBERG: Co mi to pomoz?
RAPAPORT: Nic!
GOLDBERG: Szanowny panie Rapaport. Przeciez pan rozumie, z osiemset zlotych to nie jest suma, ktorej mozna nie oddac. Mozna nie oddac dziesiec zlotych. Jak sie jest bardzo wielki lobuz, to mozna nie oddac dwudziestu zlotych, ale od stu zlotych w gore kazdy dlug sie robi honorowy. Pan to rozumie, przeciez pan jest kupiec.
RAPAPORT: Panie Goldberg szanowny, ja mam inny poglad na te sprawe. Dla mnie osiemset zlotych to jest wlasnie suma, ktorej nie mozna oddac. Oddac mozna dziesiec zlotych. Jak sie jest bardzo lekkomyslnym, to mozna oddac dwadziescia zlotych. Ale od stu zlotych w gore to kazdy dlug staje sie fikcyjny! Pan to wie! Przeciez pan jest kupiec.
GOLDBERG: Slodki panie Rapaport, wiec ja sie pana pytam, co ja mam robic?
RAPAPORT: To ja sie pana zapytam co innego, ale pan mi daje slowo honoru, z pan mnie odpowie cala prawde!
GOLDBERG: Oficerskie slowo honoru.
RAPAPORT: Ja wole kupieckie.
GOLDBERG: Niech bedzie kupieckie.
RAPAPORT: Otoz pan przychodzi do mnie, z bym panu oddal osiemset zlotych. Dajmy na to ja wstaje, podchodze do kasy i... powiedzmy, wyciagam osiemset zlotych i, przypuscmy, panu je daje. To co by pan o mnie pomyslal?
GOLDBERG: Ech!... panie Rapaport!
RAPAPORT: Kotuchna! Slowo pan dales! Pomyslalbys pan, z jestem a myszygene kopf?
GOLDBERG: No, zaraz a myszygene!...
RAPAPORT: Pomyslalbys pan tak? Tak czy nie!
GOLDBERG: Tak!...
RAPAPORT: Dziekuje panu!
GOLDBERG: Zlocisty panie Rapaport. Teoretycznie pan jest kryty, ale w praktyce pan nie ma racji. Pan mnie musi oddac!
RAPAPORT: Dla samego oddania?
GOLDBERG: Nie! Ja jestem winien Gutmanowi osiemset zlotych!
RAPAPORT: Gutman moz poczekac!
GOLDBERG: Gutman nie moz poczekac, bo jego dusi Rajtman.
RAPAPORT: Rajtman tez zaczeka.
GOLDBERG: Rajtman absolutnie nie zaczeka bo on jest winien Maliniakowi.
RAPAPORT: Maliniak tez moz poczekac. Chociaz nie, Maliniak nie moz czekac.
GOLDBERG: Dlaczego?
RAPAPORT: Bo on jest winien mnie, a ja nie moge czekac.
GOLDBERG: Pan nie moz czekac?
RAPAPORT: Bo przeciez pan chce, zbym panu oddal osiemset zlotych, a ja ich nie mam. Bo ja pozyczylem Maliniakowi, Maliniak Rajtmanowi, Rajtman Gutmanowi, Gutman pozyczyl panu, a pan mnie, nikt ich nie wydal, bo kazdy drugiemu pozyczyl i nikt ich nie ma. To ja sie pana pytam, gdzie sie podzialy te osiemset zlotych?
GOLDBERG: A czy ja wiem?!
RAPAPORT: O, widzi pan, to jest ta mistyka finansow. I stad sie wzial ten caly kryzys ogolnoswiatowy!
GOLDBERG: Nie rozumiem.
RAPAPORT: Ja panu wytlumacze. Ameryka pozyczyla Anglii, Anglia Niemcom, Niemcy pozyczyli do Wloch, Wlochy pozyczyli Szwajcarii, Szwajcaria pozyczyla Francji, Francja pozyczyla Anglii, a Anglia pozyczyla Ameryce!
GOLDBERG: To kto ma te pieniadze?
RAPAPORT: Teoretycznie wychodzi, z mysmy powinni miec te pieniadze.
GOLDBERG: Co mysmy`?
RAPAPORT: Bo mysmy nikomu nie pozyczyli i nam nikt nie pozyczyl. Sytuacja jest bez wyjscia!
GOLDBERG: Ja mam jedno wyjscie.
RAPAPORT: Jakie?
GOLDBERG: Przez drzwi, do domu!
RAPAPORT: Widzisz pan, panie Goldberg. Nareszcie dorosl pan do sytuacji. Przyjdz pan kiedys znowu sie upomniec porozmawiamy
GOLDBERG: Najlepiej nie zastac pana w domu.
RAPAPORT: Niech pan sie nie obawia. Jak tylko bede mial pierwsze pieniadze, to zaraz pana zawiadomie przez sluzbe, z mnie nie ma w domu. Nie do zobaczenia sie z panem, pa!


-----

Kolejna emisja w tvp serialu "Czterej pancerni i pies."
Dziewczyna wyslala do gazety matrymonialnej anons nastepujacej tresci:
"Chcialabym poznac chlopaka przystojnego jak Janek, silnego jak Gustlik, z wasikiem jak Grzes i madrego jak Szarik".
Po miesiacu otrzymuje odpowiedz od faceta ktory pisze:
"Wprawdzie nie jestem tak przystojny jak Janek, nie jestem silny jak Gustlik, nie mam tez wasika jak Grzes, ani tez nie jestem madry jak Szarik, ale za to lufe mam jak rudy 102!"


-----